Piosenka Beatlesów „A Day in the Life” ma częstotliwość, którą słyszą tylko psy. Trzy psy przeżyły zatonięcie Titanica. Najwyższy pies na świecie ma 44 cale. Psy basenji nie szczekają, tylko jodłują.
Naukowcy ze Szwecji poinformowali o znalezieniu szczeniaka, który zamarzł 18 tysięcy lat temu na terenie dzisiejszej Syberii. Nie wiedzą tylko, czy jest to wilk, czy pies, a może ich wspólny
Ostatecznie wyhodowano muskularne psy i wykorzystano je do pomocy ludziom w pracy fizycznej, polowaniu i ochronie. „Opracowano różne rasy psów do wykonywania różnych prac. Każdy pies, który musi biec, aby wykonać swoją pracę lub bronić ludzi lub zwierząt, mógł być wyhodowany jako bardzo umięśniony” – mówi dr.
psy słyszą dźwięki w zakresie od 67 do 45 000 herców w porównaniu do osób, które słyszą dźwięki w zakresie od 63 do 23 000. Hertz (Hz) jest miarą częstotliwości dźwięku lub cykli na sekundę.
Odtwórz dźwięk, który chcesz nagrać, a następnie kliknij Rekord przycisk, aby rozpocząć nagrywanie dźwięku w systemie Windows 11. Krok 3. Podczas nagrywania dźwięku w systemie Windows 11 możesz kliknąć przycisk Pauza przycisk, aby zatrzymać proces nagrywania bez przerywania sesji. Jeśli chcesz zakończyć nagrywanie, po prostu
Oto jak nagrać dźwięk na komputerze za pomocą programu Windows Voice Recorder: Krok 1. Otwórz rejestrator głosowy Windows. Aby nagrać dźwięk z komputera, otwórz aplikację Windows Voice Recorder. Znajdziesz ją w menu Start lub wpisz Voice Recorder w wyszukiwarce, aby otworzyła się automatycznie. Krok 2.
. Zmysł słuchu u psa jest drugim, po zmyśle powonienia, najskuteczniejszym, najbardziej wyrafinowanym, najsubtelniejszym instrumentem służącym do zbierania i analizowania informacji płynących z otoczenia. Pies rodzi się z zamkniętymi kanałami słuchowymi. Słyszeć zaczyna mniej więcej wtedy, kiedy otwiera oczy – około 10. dnia po urodzeniu, wcześniej odbiera jedynie wibracje za pomocą zmysłu dotyku. Jednak dopiero w wieku około trzech-czterech tygodni psi zmysł słuchu funkcjonuje już w pełni. Podobnie jak u większości drapieżników, psi słuch jest znacznie wrażliwszy i doskonalszy od tego zmysłu u człowieka. Dotyczy to zarówno słyszanego zakresu częstotliwości (wysokościd źwięku), natężenia dźwięków (głośności), jak i selektywności słuchu (rozróżniania tonacji). Wszyscy przedstawiciele rodziny psowatych słyszą i rozróżniają dźwięki z dużych odległości. Chociaż zasięg słyszalnych dźwięków jest szerszy u psa niż u człowieka, psy tylko w pewnym zakresie dźwięków słyszą lepiej niż ludzie: niektóre rodzaje dźwięków setki razy lepiej niż my, inne sygnały dźwiękowe psy i my odbieramy na mniej więcej tym samym poziomie. Fale dźwiękowe o wysokiej częstotliwości słyszalne są jako dźwięki wysokie, natomiast o niskiej częstotliwości jako dźwięki niskie. Przeciętny człowiek słyszy dźwięki o częstotliwości od 16 do 20 000 Hz (małe dzieci nawet do 23000), pies – od 16 do 47 000–-65 000Hz, przy czym zakres ten jest cechą osobniczą (niektóre źródła podają, że dolna granica u psa jest wyższa i wynosi około 60 Hz). Z wiekiem, zarówno u ludzi, jak i u psów, ta zdolność się pogarsza, zwłaszcza jeśli chodzi o wyższe dźwięki. Do utraty słuchu przyczynić się mogą także infekcje, zatrucia związkami chemicznymi, urazy mechaniczne i głośne dźwięki. Ostrość słuchu psa w zakresie niskich częstotliwości jest zbliżona do ludzkiej. Największe różnice w słyszeniu pomiędzy psem i człowiekiem występują na wysokich częstotliwościach. Chcąc skonstruować fortepian wydający dźwięki o częstotliwości 20 tys. herców (granica słyszalności dla człowieka), musielibyśmy dodać do instrumentu około 28 klawiszy (3,4 oktawy) dla prawej ręki, a przeciętny człowiek i tak nie byłby w stanie usłyszeć tak wysokich dźwięków. W przypadku psa, musielibyśmy dodać jeszcze 48 klawiszy dla prawej ręki. Dźwięki o częstotliwościach w przedziale od 65–-2000 Hz są mniej więcej tak samo słyszalne dla psów i dla ludzi. Pies potrafi także rozróżnić dźwięki różniące się o jedną ósmą tonu. Słyszy też dźwięki bardzo ciche, przy czym ich głośność zależy od wysokości – niskie dźwięki wymagają większej głośności. Co za tym idzie, pies potrafi usłyszeć dźwięk z większej odległości – około czterokrotnie dalszej niż człowiek. Tym – i umiejętnością rozróżniania charakterystycznej barwy dźwięków dla nas brzmiących podobnie, można tłumaczyć fakt, iż niektóre psy reagują na dźwięk kroków właściciela czy silnika jego auta, kiedy ten dopiero zbliża się do domu. To ta wrażliwość słuchu sprawia, że psy tak dobrze sprawdzają się jako stróże. Ponieważ pies słyszy wyższe dźwięki niż człowiek, możemy używać do ich przywoływania tzw. gwizdków ultradźwiękowych, których dźwięk jest dla nas w dużym stopniu niesłyszalny. Więcej o psim słuchu dowiesz się z całego artykułu z numru 3/2018, który dostępny jest w naszym e-sklepie wystarczy kliknąć TU...
Koty mają doskonały słuch. To jedno z ich przystosowań do roli drapieżnika – często małą ofiarę w zaroślach najpierw są w stanie usłyszeć, a dopiero potem zobaczyć. Swoją wrażliwość na dźwięki kot zawdzięcza dużym puszkom słuchowym, pozwalającym na odbieranie odgłosów o szczególnie o wysokich częstotliwościach. Istotna jest też mocno rozbudowana małżowina ucha zewnętrznego, która swoim kształtem potrafi potęgować ewentualny hałas, jeszcze wyraźniej dzięki temu rejestrowany. Uchem porusza ok. 30 mięśni, pozwalających odwracać je precyzyjnie w kierunku źródła dźwięku. Co ciekawe, kot potrafi kręcić uszami niezależnie, a zasięg ruchu obejmuje aż 180 stopni, dzięki czemu źródło dźwięku jest przez niego określane z dokładnością do 5 stopni. Badania pokazały, że koty są w stanie namierzać samym słuchem obiekty oddalone od nich na odległość do 1 metra w czasie krótszym niż 1 sekunda. Najlepiej słyszą też gdy same są w bezruchu, stąd podczas określania skąd pochodzi dany odgłos często nieruchomieją na chwilę, a ich uszy skanują otoczenie jak małe jakie dźwięki reagują koty Koty rejestrują bardzo szerokie spektrum dźwięków, zdecydowanie większe niż człowiek. Podczas gdy nasz zasięg słyszalności w przypadku osoby dorosłej mieści się w granicach 16 Hz – 20 kHz, to u kota wynosi on od ok. 20 Hz do aż 65 kHz! Oznacza to, że rejestruje on ultradźwięki w zakresie porównywalnym ze zdolnościami charakterystycznymi dla nietoperzy! Ponadto koty mają o 25% więcej włókien nerwowych w nerwie słuchowym niż my, dzięki czemu większa ilość informacji dźwiękowych trafia do ich mózgów, które są w stanie wydajniej je analizować. Jakie dźwięki mogą przestraszyć kota? Gdy zdamy sobie sprawę z tego, jak czułym i złożonym zmysłem jest koci słuch, zaczyna docierać do nas w jak trudnym otoczeniu przyszło żyć współczesnym kotom domowym. Świat, który je otacza, przepełniony jest przecież dziesiątkami dźwięków, z których spora część jest dla zwierząt uciążliwa lub wręcz nieprzyjemna. Istotną rolę odgrywa tu przede wszystkim ich natężenie. Wszelkie dźwięki głośne i nagłe, które znienacka pojawiają się w kocim otoczeniu, mogą wywoływać dyskomfort. Do najbardziej nielubianych należą odkurzacze oraz wszelkiego rodzaju eksplozje (np. petardy, fajerwerki i wystrzały) – dlatego wiele kotów fatalnie znosi okres noworoczny, a ekspozycja na ten rodzaj dźwięków może prowadzić nawet do stanu chorobowego w postaci np. zapalenia pęcherza na tle stresowym. Z kolei przy odkurzaczu największym problemem jest zwielokrotniony hałas, który odbija się od ścian pomieszczenia, w którym pracuje urządzenie. Stąd też wiele kotów ucieka na sam widok odkurzacza, lub np. szuka schronienia w szafach czy pod kołdrą, gdzie jest ciszej. Wiele kotów drażni też głośna muzyka, stale włączony w domu telewizor, głośne rozmowy prowadzone przez telefon, a także krzyk i pisk dzieci. Dobrze jest zatem pamiętać, by kot w domu miał swój azyl, w którym jest cicho i spokojnie – to właśnie tam będzie bowiem regenerował siły. Zmysł słuchu Bardzo ważne jest również to, by nie wystawiać kociego słuchu na kontakt z ostrymi, powtarzającymi się dźwiękami, jak np. dźwięk dzwoneczka. Wiele kotów nie lubi głośnych, dzwoniących zabawek, a już prawdziwą torturą jest zakładanie tym zwierzętom obroży z dzwoneczkiem. Takie rozwiązanie było niegdyś polecane dla kotów wychodzących, by dźwięk dzwonka ostrzegał ptaki przed zbliżającym się drapieżnikiem. Dziś już wiemy, że jest to nie tylko nieskuteczne, ale wręcz szkodliwe: ptaki nie kojarzą dzwonka z zagrożeniem (żaden drapieżnik w naturze nie dzwoni!), koty są więc w stanie zabijać je tak czy siak, natomiast ich wrażliwy słuch ulega osłabieniu przez stałą ekspozycję na uciążliwy dźwięk. Zatem, by uniknąć kociego polowania na ptaki, nie powinniśmy wypuszczać tych małych łowców bez nadzoru, chroniąc je tym samym przed masą innych, czyhających na dworze niebezpieczeństw. A zatem o dzwoneczkach zapominamy, a kotów pilnujemy i w ten sposób życie zarówno dzikiej przyrody, jak i naszych domowych pupili staje się lepsze!
źródło: Znaki/Signs (2002) Jesienią 2017 w amerykańskiej ambasadzie na Kubie zrobiło się niespokojnie i trzeba było ewakuować grupę pracowników. Nikt nie był do końca pewien, co w zasadzie się stało i jak należy się do sprawy ustosunkować. Odpowiedzi nadal nie ma. Czy można ledwo słyszalnym dźwiękiem uszkodzić mózg? Zdaniem naukowców było to praktycznie niemożliwe – do momentu, gdy okazało się, że pracownicy amerykańskiej ambasady w Hawanie skarżą się na bardzo nietypowe dolegliwości. Ale zacznijmy od początku. Wszyscy, którzy w ostatnich latach odwiedzili Hawanę, podkreślają, że to naprawdę biedne miasto. Barwne, pogodne – i biedne. Fasady budynków naznaczone liszajami, śmieci wymiatane z krzywych rynsztoków, niezgrabne samochody sprzed pół wieku o wytłuszczonych, popękanych siedzeniach. Siedziba ambasady amerykańskiej sterczy samotnie nad brzegiem Morza Karaibskiego. 6 pięter betonu, ogrodzenie, drut kolczasty, krata, budka strażnicza. Do not enter. A jednak wszedł do niej ktoś, kto nie był zaproszony. Najgorsze jest to, że nikt nie wie, jak to zrobił i po co. Nie jest wiadome nawet to, kim ten ktoś był. Nie jest wiadome nic. Tortury Hawana z folderów turystycznych, również tych skierowanych do obywateli Stanów Zjednoczonych Ameryki, jest kolorowa. Cóż, ludzie biedni, ale szczęśliwi. I muzyka. Wejdźcie i posłuchajcie. Rumba. Cha-cha. Śpiew. Wszędzie rozbrzmiewają dźwięki Hawany…! A ty zamiast rumby słyszysz świsty. Szumy. Stuki. Brzęczenie. Ogarnia cię niepokój, gdy próbujesz je zidentyfikować i umiejscowić. Nic. Nie wiesz nic. Tylko trzaski i buczenie. Nie dasz się omamić, sprawdzasz, nagrywasz, raportujesz. Dźwięki stale nadpływają. Tyle że nie wiesz, kiedy znów nadejdą. Strach. Tylko strach. Twórcami chińskiej tortury ponoć wcale nie są Chińczycy, a Włoch, w dodatku prawnik. Ktokolwiek ją wymyślił, wiedział, że umysł poddawany pozornie łagodnym bodźcom, ale stałym, wciąż nadciągającym, powtarzalnym, nie wytrzyma. Chińska tortura, co zostało sprawdzone poprzez badania z udziałem ochotników, może doprowadzić do obłędu. Głowę torturowanego należy unieruchomić i z pewnej wysokości opuszczać na nią kroplę wody w stałych odstępach czasowych, np. dwusekundowych. Zwykła woda o temperaturze pokojowej. Jedna kropla. Plum. Plum. Plum. Torturowany w krótkim czasie zaczyna odczuwać frustrację, następnie niepokój rosnący aż do lęku, skupia się na nadchodzącym kolejnym doznaniu i w stosunkowo krótkim czasie może odczuwać złożone dolegliwości od bólowych po psychiczne. Skutkami długotrwałego wystawienia na taką torturę może być trwałe uszkodzenie układu nerwowego. Przy omawianiu tej metody podkreśla się, że dla torturowanego najgorszy nie jest ból fizyczny, a napięcie psychiczne, przekonanie o nieuchronności kolejnego impulsu. Więźniowie, na których zeznania wymuszano biciem, często wspominają, że od bólu gorsza jest świadomość, że wszystko znów się powtórzy. Regularnie karcony za pomocą jednego przedmiotu pies, będzie się latami kulić tylko na widok tej rzeczy. Dlatego dźwięki, które nadpływały falami do uszu amerykańskich pracowników dyplomatycznych, mogły być dla nich torturą. Mogły powodować zmiany w układzie nerwowym, mogły uszkadzać ciało i umysł. Strach niszczy na lata, odbiera spokój i uniemożliwia spanie, nawet w wiele lat po traumie, jakiej doświadczył poszkodowany. Tak, to możliwe. Tyle, że wśród 22 osób poszkodowanych w ciągu roku w Hawanie, były takie, które niczego nie słyszały i niczego się nie bały. Ofiary Jesienią 2017 roku Stany Zjednoczone postanowiły ewakuować ze swojej ambasady w Hawanie grupę pracowników. U 22 osób potwierdzono badaniem lekarskim uszczerbek na zdrowiu. Co interesujące z medycznego punktu widzenia, ubytki w zdrowiu różniły się znacząco. U jednych osób stwierdzono uszkodzenia słuchu, u innych wzroku, u kolejnych zaburzenia błędnika, dalej – upośledzone zostały umiejętności poznawcze, stwierdzono zaburzenia snu, wystąpiły też inne problemy. Ogólnie stwierdzono, że wszyscy poszkodowani mieli zmiany w mózgu. 22 pracowników potężnego, dobrze chronionego budynku – opanowanych, przeszkolonych, doświadczonych – wracało do domów z poczuciem, że mają serdecznie dość. Przez mniej więcej rok pojedyncze osoby z ambasady, przebywając w różnych rejonach miasta, słyszały dźwięki. Inne niż sounds of Havana, niemelodyjne, nieradosne, nieharmoniczne. To były szumy, piski, trzaski, buczenia. Nigdy żadna z tych osób nie ustaliła źródła pochodzenia dźwięków. Wyjątkowym obciążeniem było to, że na ogół każda z tych osób słyszała atakujące ją dźwięki sama, gdy nie było obok nikogo innego. Piski pojawiały się np. nocą w pokoju hotelowym. Jednak nie wszystkie osoby, które słyszały dźwięki, zostały poszkodowane na zdrowiu. I nie wszyscy poszkodowani słyszeli dźwięki. Dziś w byle smartfonie znajduje się dyktafon. Wystarczy włączyć urządzenie i nagrać to, co opanowanemu świadkowi wydaje się dziwne lub podejrzane. Aby mieć pewność co do jakości nagrania pracownicy ambasady otrzymali urządzenia włączające się samoczynnie przy wykryciu dźwięków o określonym charakterze. Chcecie posłuchać? Proszę bardzo. Przeanalizowano kilka nagrań wykonanych w różnych okolicznościach. Wszystkie nagrania zawierają wariacje tego samego dźwięku o wysokim tonie. Sekwencje dźwięku trwają po kilka-kilkanaście sekund – z przerwami o bardzo różnej długości. Analiza nagrań pokazuje, że nie jest to pojedynczy dźwięk. Wyróżniono około 20 lub więcej różnych częstotliwości lub wysokości. W pierwszej chwili dźwięk robi wrażenie jednolitego, jakby uderzyć jednocześnie kilka klawiszy fortepianu lub szarpnąć struny w gitarze. Jednak przedstawiony na wykresie tworzy serię szczytów, które odskakują od linii bazowej. Na zlecenie Associated Press ekspert akustyki, prof. Kausik Sarkar, przeprowadził analizę nagrań. W dalszym ciągu jednak nikt nie wie, jak i właściwie dlaczego oddziaływał na zdrowie dyplomatów. I co oddziaływało na tych, którzy niczego nie słyszeli. Niezłym wyjaśnieniem mogłaby być masowa histeria. The Guardian, posiłkując się opiniami neurologa i socjologa, w październiku 2017 postawił tezę o masowej histerii, co rozsądnie wyjaśniałoby zachowania poszkodowanych. Jednak dwa miesiące później upublicznione zostały wyniki badań mówiące o uszkodzeniach w mózgach wszystkich ewakuowanych Amerykanów. Nie da się mieć uszkodzeń mózgu w wyniku histerii. Wyszło też na jaw, że ekipa amerykańskiej ambasady to nie pierwsze osoby, które doznały takiego uszczerbku na zdrowiu. Nie tylko dyplomaci Dwa lata przed pierwszymi odnotowanymi atakami na dyplomatów, w 2014, na Kubie przebywał turystycznie Chris Allen z Południowej Karoliny. Całkiem zwyczajny turysta, z zawodu finansista, przyciągnięty do Hawany sentymentem, zameldował się w świeżo wyremontowanym hotelu Capri. Położył się spać i już pierwszej nocy doświadczył objawów, które kazały znacząco skrócić pobyt, by w domu szukać pomocy medycznej. W Stanach beznadziejnie próbowano zdiagnozować jego dziwne objawy. Allen stracił czucie po obu stronach ciała i spędził kolejne lata na badaniach, które wykluczały kolejne podejrzenia chorób i zatruć. Wykluczono zatrucie metalami ciężkimi, infekcje, nowotwory, trucizny, w tym trucizny, które mógłby występować w jedzeniu, np. z powodu niewłaściwego przyrządzenia egzotycznej potrawy. Wreszcie wykluczono łagodną postać Guillaina-Barré, a wtedy pomysły na diagnozę się skończyły. Na marginesie – w sprawie dyplomatów również pojawiło się podejrzenie zatrucia lub celowego otrucia. Nie wykluczono go. Ale i twardych dowodów, by faktycznie miało ono miejsce – tak jak w przypadku Chrisa Allena – nie ma. Oczywiście powstaje pytanie, dlaczego Allen, całkiem zwykły turysta, miałby stać się ofiarą jakiejś antyszpiegowskiej broni? Mężczyzna w sile wieku, dobrze zbudowany, sprawny, błyskotliwy, zaangażowany politycznie mógł zupełnie przypadkiem zostać wzięty za agenta w rodzaju Jamesa Bonda. No i zakwaterował się w Capri, tam, gdzie uparli się mieszkać dyplomaci. Z tym, że Allen niczego nie słyszał. Nic, prócz dźwięków Hawany. Teorie z archiwum X Na co komu byłaby taka broń, która po cichu rozwala umysły tego czy owego agenta? Przyjrzyjmy się historii tworzenia broni w II połowie XX wieku. Po II wojnie światowej władze zwycięskich krajów odrzuciły obiekcje moralne i wykorzystały wyniki prac naukowych nazistowskich eksperymentatorów, a zbrodniarze stawali się szanowanymi ludźmi nauki. Z nową wiedzą USA i ZSRR rozpoczęły własne testy, sprawdzając, jak w cichy sposób można by wygrać z wrogiem. Co sprawiło, że zaczęto sięgać po takie rozwiązania. Prawdopodobnie kluczowym okazał się moment wynalezienia broni jądrowej. Wielkie mocarstwa, dysponujące bronią masowego rażenia, zaczęły trzymać się w szachu. Należało wynaleźć i przetestować inne bronie, które umożliwiałyby działanie po cichu i bez rozlewu krwi, budzącego protesty opinii publicznej oraz chęć odwetu strony zaatakowanej. Zatem narkotyki, trucizny, oddziaływanie na umysły, manipulacje itp. stały się logicznym kierunkiem poszukiwań. Jak wyglądały badania nad nowymi rozwiązaniami? Np. w Stanach eksperymentowano na więźniach (w tym byłych więźniach) oraz na wojsku. Sprawdzano kolejne substancje wywierające wpływ na system nerwowy. Gazy, leki, narkotyki, zastrzyki, tabletki. Niesamowitą karierę zrobiło LSD, sprawdzane przez CIA w ramach programu MKUltra w latach 50. i 60. Długotrwałe przyjmowanie środków odurzających wpływa na pracę mózgu, również na wydolność organizmu, może unieszkodliwić przeciwnika jeszcze zanim ten znajdzie się on na polu walki. Zwolennicy teorii spiskowych przytaczają dowody, że Sowieci próbowali z sukcesem opracowywać metody kontroli ludzkich zachowań za pomocą informacji podprogowych. Obecne również w internecie relacje o podsłuchach, szpiegowaniu, skomplikowanej psychomanipulacji brzmią paranoicznie, ale w istnieją też zupełnie oficjalne informacje o broni psychotronicznej. Oczywiście, powstaje pytanie, ile z tych relacji to wiarygodne doniesienia, a ile to odpryski wojny psychologicznej. źródło: Czy żeby zapanować nad umysłem wroga, należy używać skomplikowanych broni? Przeciętny specjalista reklamy zapewne wzruszy w tym miejscu pewnie ramionami. Przecież nie trzeba spisków, by sprzedać tłustego hamburgera. Wystarczy wiedzieć, jak go przedstawić, gdy ludzki umysł powoli przetwarza informację, że powoli zaczyna mu brakować energii. Po co drogie urządzenia, skoro można odpowiednią kompozycją i kolorystyką nakłonić ludzi, by kupowali, jedli i przetwarzali? Pamiętacie scenę z „Fight Club”, w której Tyler wmontowuje w niewinny film pojedyncze klatki porno, napawając dzieci przerażeniem, a u dorosłych, nieświadomych niczego widzów wywołując pożądanie? Naprawdę nie musisz widzieć ani słyszeć tego, co na ciebie działa, by odczuć to, co ma na ciebie oddziaływać. Nasze mózgi są wredne, działają, jak chcą, wbrew żelaznej woli ich posiadaczy. Ale mimo, że już odpowiednia propaganda może wpłynąć na jednostki lub tłum, mimo to cały czas prowadzone są prace nad bronią niekonwencjonalną. Broń soniczna, która w teorii mogła być użyta na Kubie, istnieje naprawdę. W dyspozycji wielu policji świata znajdują się armatki dźwiękowe (Long Range Acoustic Device – LRAD). Jak podaje BBC, armatki te zostały wykorzystane jako broń przeciwko piratom u wybrzeży Somalii. Dźwiękiem można skutecznie torturować. Wystarczy zamknąć przesłuchiwanego w ciasnym pomieszczeniu i włączyć najgłośniej, jak się da, muzykę, najlepiej taką, która jest trudna w odbiorze. Ogłupia, otumania, niszczy słuch, a nawet wywołuje krwotoki. Tak właśnie aplikowano jeńcom w Iraku piosenki miluśkiego Barneya oraz Metallicę. Ponoć nawet poczciwi sprzedawcy alkoholu z Wielkiej Brytanii mają doświadczenia z bronią nieletalną: stosują najzwyklejsze odstraszacze komarów (częstotliwość 15-18kHz), by odgonić dzieciaki sterczące bezproduktywnie pod sklepem. Osoby powyżej 20-25 roku życia nie słyszą już tej częstotliwości – młodsze owszem i wysokie dźwięki drażnią je nieznośne. O broni sonicznej po raz pierwszy usłyszano pod koniec II wojny światowej. Amerykanie wdrożyli taką broń w operacjach psychologicznych podczas wojny w Wietnamie. W ramach operacji „Wędrująca Dusza” nadawano nad terenami Wietkongu dźwięki z zaświatów. Atak soniczny, który nie miał oddziaływać na psychikę, a zadawać cierpienie i fizycznie wpływać na ludzi, odnotowano w 2005 roku w strefie Gazy. Obecny wtedy na miejscu fotograf Associated Press twierdzi, że nawet gdy zatkał uszy, straszny, wywołujący ból dźwięk wwiercał się w jego czaszkę. Nie chodziło tym razem o heavy metal ani odgłosy duchów – dziwne urządzenie emitowało niezbyt głośny dźwięk w interwałach z 10-sekundowymi przerwami. Wojskowi wypowiadali się, że opracowano dźwięk mający oddziaływać specjalnie na ucho środkowe – głośność i czynnik psychologiczny nie miały znaczenia. Również Rosjanie stanęli do wyścigu w konstruowaniu niezabójczej broni sonicznej. Ultradźwiękami postanowili zestrzeliwać drony i samoloty, nawet z odległości 10 km, o pracach nad taką bronią powiadomiono opinię publiczną w 2015. Nieletalną broń mikrofalową mają na swoim wyposażeniu Amerykanie (Active Denial System) od 2001 roku i wiele wskazuje na to, że użyli jej w Iraku w 2007 roku. Oficjalnie tak się nie stało, broń nie wyszła poza eksperymenty, testowano ją na ochotnikach. ADS może skutecznie działać na ciało ludzkie z odległości nawet kilometra, wywołując potworny ból poprzez rozgrzewanie zewnętrznych warstw skóry. A jaka broń może wywołać uszkodzenia mózgu, działając na pojedyncze, wybrane osoby? Wiara bez dowodów 16 października prezydent Trump oświadczył, że wierzy, że to Kuba jest odpowiedzialna za niewyjaśnione, niewidzialne ataki, które zaszkodziły pracownikom amerykańskiej ambasady. „Wierzę, że to Kuba jest odpowiedzialna. Wierzę w to” powiedział. Swoją wiarę w zaangażowanie Kuby w ataki podkreślił kilkukrotnie. Wygląda na to, że mimo rozbudowanego śledztwa, urządzeń rejestrujących, nagrań i wyników badań, pozostaje mieć wiarę, bo wciąż nie wiadomo nic. W poczcie dyplomatycznej rozesłanej do wszystkich placówek USA na świecie w tym samym czasie pojawiło się stanowisko, że „winy nie przypisano rządowi Kuby”. Ambasada kubańska konsekwentnie milczy, pomijając kwestie tego, w co wierzy Donald Trump. Wcześniej rząd Kuby zaprzeczył jakiejkolwiek odpowiedzialności za uszczerbek na zdrowiu Amerykanów. Prezydent Raul Castro zorganizował nawet spotkanie z pięcioma przebywającymi na Kubie członkami Kongresu USA. Milczy hotel, nie komentując w żaden sposób chorób osób, które przewinęły się przez Capri. W amerykańskim śledztwie grzecznie pomaga kubańska policja. Ambasada Francji całkiem nieoficjalnie sprawdza swoją siedzibę i swoich ludzie pod kątem potencjalnych ataków. Wygłoszonych zostaje kilka oświadczeń i wykonuje się roszady dyplomatyczne. Żadnych wniosków nie ma. Nieskończona zimna wojna Oświadczenie prezydenta Trumpa sugeruje, że zimna wojna nadal trwa i jest na tyle problematyczna, że nie wiemy, kto walczy z kim, jak i po co: „To bardzo nietypowy atak, sami wiecie. Ale wierzę, że Kuba jest zań odpowiedzialna”. Do 1959 roku, przed rewolucją, wpływy USA na Kubie były ogromne. W sąsiedztwie Ameryki rosła skorumpowana republika bananowa, w pełni sterowalna przez amerykańskich biznesmenów i polityków. W wyniku przewrotu Castro znacjonalizowano gospodarkę, co wiązało się z potężnymi stratami kubańsko-amerykańskich biznesów. Od 1960 USA nałożyło na Kubę karne sankcje gospodarcze. Był jeszcze epizod konfliktu zbrojnego, a nazwa miejsca lądowania emigrantów wspartych przez amerykańskich najemników – Zatoka Świń – ironicznie akcentuje klęskę Amerykanów. Inwazja w Zatoce Świń oznaczała bowiem dla rządu USA konieczność wypłacenia gigantycznych odszkodowań za jeńców. Do Hawany wpłynęło wtedy 53 miliony dolarów. Znienawidzony w Stanach Che Guevara przesłał do prezydenta Kennedy’ego liścik o treści „Dziękuję za Zatokę Świń. Przed inwazją rewolucja była słaba. Teraz jest silniejsza niż kiedykolwiek”. W odwecie embargo miało zniszczyć kubańską gospodarkę. Jednak dopóki istniał ZSRR, dla Sowietów wyspa o strzał z rakiety od Stanów była niezwykle cennym pionkiem w zimnowojennej rozgrywce. Kraj rozwijał się: elektrownie, fabryki, rolnictwo – aby je dobrze rozwinąć sprowadzano do pomocy zagranicznych specjalistów, również polskich inżynierów. Pamiątki po nich działają do dziś, jeżdżą też ich fiaty 125p, solidne, stale naprawiane maszyny o nieskończonym przebiegu. Kuba była też elitarnym ośrodkiem szkoleniowym dla terrorystów, wykorzystywanych przeciwko „światowemu imperializmowi USA”. Uczyli w nim specjaliści z obozu komunistycznego: sambiści, spece od infiltracji, materiałów wybuchowych, wojskowi. Gdy Michaił Gorbaczow oddał władzę niemalże w jeden dzień, ZSRR rozpadł się na wiele republik i Kuba została sama. Fidel krzyczał z trybuny przy każdej okazji „comunismo o muerte”, obywatele klaskali i machali entuzjastycznie, a po godzinach usługiwali nielicznym turystom za krem Nivea, szminkę i mydełko Fa. Amerykanie uważali coraz biedniejszy kraj za sponsora działalności terrorystycznej i trwali przy sankcjach. Zmieniło się to, gdy w końcu 2014 prezydent Obama przywrócił oficjalne relacje z Kubą i przez pewien czas służby dyplomatyczne obu państw wypowiadały się ogólnie na temat perspektyw współpracy. Embargo trwało, ale Kuba mogła otrzymać pomoc amerykańską i broń. Po ponad 50 latach izolacji Kuba nie wychodzi z wieloma propozycjami współpracy z Amerykanami. Na Kubie wciąż też przebywają ludzie, którzy mogą mieć powiązania z siłami i państwami zainteresowanymi rozwijaniem różnego rodzaju działań terrorystycznych oraz innych, niekonwencjonalnych. Czy te siły mogą mieć coś wspólnego z bliżej nieokreślonymi przeciwnikami USA? I teraz: W 2014 roku po generalnym remoncie i modernizacji następuje ponowne otwarcie hotelu Capri w Havanie. Przyjeżdżają pierwsi goście, w tym Chris Allen. Amerykanin wraca do domu z tajemniczą chorobą neurologiczną, po tym jak spędził kilka nocy w hotelu Capri. Cokolwiek dzieje się na Kubie, zaczyna się przed tym, jak Barack Obama wyciąga rękę na zgodę do rządu Castro i zaczyna się w Capri. W 2015 Obama zaprasza do Waszyngtonu kubańskich dyplomatów. W 2016 odnotowywane są pierwsze dziwne wydarzenia i słyszane pierwsze dźwięki, które oddziałują na pojedyncze osoby w ściśle wybranych punktach miasta, głównie w Capri. Jesienią 2017 ewakuowanych jest 22 pracowników ambasady amerykańskiej z Hawany oraz, jak donosi Associated Press, kilku Kanadyjczyków. Nie notuje się poszkodowanych wśród jakichkolwiek innych grup narodowościowych, społecznych czy zawodowych. Administracja Trumpa wprowadza sankcje, dotyczące utrudnień w ramach wymiany kulturalnej, a także wydala 15 kubańskich dyplomatów. Strona kubańska wygłasza chłodne oświadczenie, że takie działania nie wpłyną na odbudowę wzajemnych relacji. Jednak w praktyce w stosunkach kubańsko-amerykańskich nic się nie zmienia. Nie jest znany powód, dla którego atakowi miałaby ulec chociaż jedna osoba z ambasady i tym bardziej nie jest wiadome, dlaczego uległa im cała grupa osób. Służby specjalne analizują nagrania. Ewakuowani Amerykanie poddawani są kolejnym badaniom. Tak, są chorzy, niektórzy poważnie. Uszkodzenia zdrowia są trwałe. Wykluczyć można zbiorową histerię, hipnozę, nie potwierdza się działania trucizny lub epidemii jakiejkolwiek choroby. I to chyba koniec nierozwiązanej sprawy, prawda? Wcale nie Na świeżo, 23 maja 2018, agencje informacyjne z całego świata łupnęły wieścią, że Departament Stanu USA zaapelował do swoich pracowników w Chinach, aby powiadomili przełożonych o wszelkich nieoczekiwanych dysfunkcjach swojego słuchu lub wzroku. Alarm został podniesiony natychmiast po tym, jak jeden z Amerykanów doświadczył „subtelnych i niejasnych, ale nienormalnych odczuć dźwięku i ciśnienia„. Wg oświadczenia rzeczniczki amerykańskiej placówki dyplomatycznej w Guangzhou, Jinnie Lee, jeden z pracowników doznał lekkiego urazu mózgu. Cytat: „Obecnie nie wiemy, co spowodowało zgłoszone objawy i nie jesteśmy świadomi podobnych sytuacji w Chinach, zarówno w społeczności dyplomatycznej, jak i poza nią„. źródło Tym razem Amerykanie nie chcą żadnych niedomówień ani udawania, że w zasadzie nic się nie dzieje: „Podczas pobytu w Chinach, jeśli doświadczysz jakiegoś niezwykłego ostrego słuchowego lub (innego) działającego na zmysły zjawiska, któremu towarzyszy niezwykły dźwięk lub przenikliwy odgłos, nie próbuj zlokalizować ich źródła. Zamiast tego przejdź do miejsca, w którym nie ma dźwięku.” „Nie możemy w tym momencie połączyć tego z wydarzeniami w Hawanie, ale badamy wszystkie możliwości” – oświadczył anonimowo przedstawiciel amerykańskiej ambasady w Pekinie agencji informacyjnej AFP. No to chyba teoria o zbiorowej histerii ostatecznie odpada… Podobne wpisy 25 miejsc, gdzie warto czytać po polsku o bezpieczeństwie Jak wszystkie polskie media podały dalej fake newsa o włamaniu hakerów do banku Jakie dane rosyjski Killnet wykradł z serwera polskiej agencji Nawet najlepszy administrator nie poradzi sobie bez odpowiednich narzędzi Co ujawnili Anonymous (i inne grupy), czyli historia prawdziwych wycieków ostatnich tygodni
Tak, to normalne — po prostu wie, że nie jesteś psem i próbuje dowiedzieć się, jakie dźwięki wydobywają się z twoich zapewne ze swoim czworonogiem wystarczająco dużo czasu, aby dokładnie wiedzieć, co zrobi, gdy wypowiecie określone słowa. Jeśli usłyszą słowo „spacer”, będą podskakiwać i biec w stronę drzwi wspomnisz o „przysmaku”, ustanowią rekord prędkości wbiegając do kuchni. A jeśli musisz im powiedzieć „nie”… cóż, nadal nad tym czasami może się okazać, że rozmawiasz z nimi w ciągu dnia, a oni patrzą na ciebie i przechylają głowę na bok, jakby chciały powiedzieć: „Wiem, że to może mieć coś wspólnego ze mną, ale nie jestem pewien, co to jest”.Dlaczego pies przekręca głowę? Czy mogą nas zrozumieć? Twój psi przyjaciel może również odchylać głowę, aby…Psy często przekrzywiają głowy, gdy…Dlaczego pies przekręca głowę? Czy mogą nas zrozumieć? Według ekspertów głównie odchylają głowy w odpowiedzi na nieznane dźwięki i lepiej rozróżniają skąd te dźwięki dochodzą – a także dlatego, że wiedzą, że to takie cholernie uczą się rozumieć różne dźwięki i tony jako metody komunikacji z ludźmi. Kiedy słyszą inny ton zmieszany z niektórymi, które znają, przekręcają głowę, przetwarzając je i łącząc, aby zrozumieć, co jest w zasadzie twój pupil może po prostu reagować na częstotliwość dźwięku i próbuje określić, jak na to psi przyjaciel może również odchylać głowę, aby…dowiedzieć się nie tylko, jaki jest dźwięk, ale także skąd dobiega. Mają one niesamowity słuch, ale mogą mieć trudności z określeniem kierunku, z którego dochodzi głowę w bok mogą lepiej słyszeć wyjątkowy dźwięk. Dotyczy to szczególnie psiaków z opadającymi uszami. Zagięte uszy mogą tłumić ich słuch, pochylenie głowy powoduje ich ruch i pozwala szczeniętom słyszeć długi pysk może przeszkadzać psiakowi, gdy próbuje zobaczyć, co się dzieje, więc mogą przechylić głowę, aby lepiej się przyjrzeć danej sytuacji – nawet jeśli stoisz tuż przed chcesz zobaczyć, co widzi twoje szczenię, sugeruje wypróbowanie tego sposobu:Trzymaj zaciśniętą pięść przy swoim na obiekt, który znajduje się bezpośrednio przed przechyl głowę. Lepszy widok, prawda?Jeśli jesteś rodzicem więcej niż jednego psiaka lub jeśli Twoje szczenię często spotyka się ze swoimi czworonożnymi kumplami, być może zauważyłeś, że wydaje się, że nie przekręcają głów, gdy się porozumiewają. Dzieje się tak dlatego, ponieważ znają swój język i nie muszą pochylać głowy, aby zrozumieć, co się często przekrzywiają głowy, gdy…odbierają szczególnie dziwny dla nich dźwięk w telewizji lub usłyszą syrenę na zewnątrz. Dźwięki o wysokim tonie mogą wywołać takie właśnie zachowanie. Im wyższy ton, tym bardziej wrażliwe są na niego, dlatego reagują na specjalne gwizdki, których ludzie nie są w stanie usłyszeć i głowy może być nawet ich sposobem na szkolenie nas. Większość psów szybko uczy się, że ich rodzic uwielbia ich słodkie pochylenie głowy. Zdają sobie sprawę, że jeśli postępują w ten sposób, są chwaleni i przedłużają interakcję między tobą, a pozytywne wzmocnienie zachęca szczenię do częstszego reagowania w ten sposób, w wyniku czego szczenięta mają tendencję do częstszego odchylania głowy niż te, które są mniej zaangażowane w kontakt z większości przypadków odchylanie głowy jest całkowicie normalnym zachowaniem. Jednak jeśli dzieje się to przez dłuższy czas lub gdy nie ma oczywistego wyzwalacza środowiskowego, na który reaguje, warto umówić się na wizytę u weterynarza, aby upewnić się, że nic się nie dzieje (np. infekcja ucha).A jeśli wypowiesz na głos słowo „weterynarz”, możemy zgadywać, co zrobi twój pupil 🙂
Spacerując nocą po okolicy, usłyszysz to: odgłos szczekających psów. Wydaje się, że nocne szczekanie jest tylko częścią życia . Ale co powoduje, że psy tak głośno odzywają się w nocy? Dlaczego pies szczeka, gdy zachodzi słońce, nawet do tego stopnia, że nie pozwala zasnąć Tobie i sąsiadom? Przyczyny szczekania Prawda jest taka, że nie ma jednej odpowiedzi na pytanie, dlaczego psy szczekają w nocy. To naprawdę zależy od psa i tego, co dzieje się w jego otoczeniu. Większość psów, które szczekają w nocy, robi to na zewnątrz, co oznacza, że przyczyny tego zachowania są związane z przebywaniem na zewnątrz. Oto kilka wskazówek, które mogą pomóc w zrozumieniu zjawiska szczekania w nocy. Hałasy. Psy mają bardzo dobry słuch i jest on znacznie lepszy niż nasz. Słyszą dźwięki, których nie możemy zauważyć. Tak więc, chociaż możesz nic nie słyszeć stojąc na swoim podwórku w nocy, Twój pies może to zrobić. Jeśli Twój pies jest wrażliwy na hałas i szczeka na dziwne dźwięki, możesz być pewien, że odgłosy z oddali go wystraszyły. Dzika przyroda. Większość psów interesuje się dzikimi zwierzętami, czy to wiewiórką, szopem czy jelonkiem. Chociaż w nocy nie widać ani nie słychać dzikich zwierząt w pobliżu podwórka, pies może to zrobić. Dr Jill Goldman, certyfikowana behawiorystka zwierząt stosowanych z Laguna Beach w Kalifornii, podzieliła się swoją wiedzą na temat psów i dzikich zwierząt. „Psy będą szczekać na dźwięki i ruch w nocy, a szopy i kojoty są często winowajcami”. Inne psy. Szczekanie ułatwiane społecznie lub „szczekanie grupowe” występuje, gdy pies słyszy szczekanie innego psa i podąża za jego przykładem. Ponieważ psy są zwierzętami jucznymi, bardzo reagują na zachowanie innych psów. Zakłada się, że jeśli pies w okolicy szczeka, musi być dobry powód. Tak więc twój pies i wszystkie inne psy w okolicy dzwonią. Jill Goldman dodaje: „W mojej okolicy są kojoty i co jakiś czas ktoś odwiedza naszą ulicę nocą. Psy z sąsiedztwa zaalarmują szczekanie, co wywoła ułatwiło szczekanie i oczywiście szczekanie terytorialne do każdego obcego gościa. W zależności od tego, ile psów jest na zewnątrz i do ucha, może nastąpić grupowe szczekanie ”. Nuda. Psy łatwo się nudzą, gdy nie mają nic do roboty i będą się bawić. Szczekanie na każdy dźwięk, który słyszą, przyłączanie się do psów sąsiadów w grupowej sesji szczekania lub po prostu szczekanie w celu uwolnienia energii to przyczyny szczekania nocnego. Samotność. Psy są zwierzętami bardzo towarzyskimi i mogą czuć się samotne, gdy są pozostawione same na noc na zewnątrz. Wycie jest jednym ze sposobów wyrażania samotności przez psy, ale może też bez przerwy szczekać, próbując zwrócić na siebie uwagę człowieka. Rozwiązania na szczekanie Jeśli masz psa, który szczeka w nocy możesz podjąć kroki, aby położyć kres temu zachowaniu. Jeśli Twój pies przebywa w nocy na zewnątrz, jedynym prawdziwym rozwiązaniem problemu jest wprowadzenie go do domu. Pozostawienie go na zewnątrz narazi go na dźwięki, które go wyzwalają i mogą powodować szczekanie z nudów lub samotności. Jeśli Twój pies jest w domu, ale reaguje na szczekanie innych psów, rozważ umieszczenie w pokoju, w którym śpi, maszyny emitującej biały szum, aby zagłuszyć hałas dochodzący z zewnątrz. Możesz także włączyć telewizję lub radio, jeśli to nie pomoże Ci zasnąć. Innym sposobem na zniechęcenie do nocnego szczekania jest wyćwiczenie psa przed snem. Dobra zabawa w aportowanie lub długi spacer mogą pomóż mu zmęczyć i sprawić, że będzie mniej zainteresowany szczekaniem do księżyca. Obroże kontrolujące szczekanie i ultradźwiękowe środki odstraszające szczekanie mogą również nauczyć psa, jak zachować ciszę. po prostu przypomina szczekanie. Możesz także używać ich na zewnątrz, jeśli Twój pies szczeka, gdy coś się porusza lub bez powodu. Dowiedz się, który środek do kontroli szczekania jest najlepszy dla Ciebie i Twojego psa.
dźwięk który słyszą tylko psy